| Złamane Serce |
|
|
|
| Wpisany przez Aneta |
| Piątek, 05 Marzec 2010 09:42 |
|
Zima 2008 Jadę, moim cieplutkim autem, powoli, cierpliwie w długiej kolejce podobnych do mnie, zmęczonych ludzi pragnących dotrzeć do swojej oazy. Nie spieszy mi się, więc sunę leniwie bez odrobiny irytacji , nikt na mnie nie czeka, no może tylko moje ulubione cztery ściany, moja wanna z pachnącą pianą i lampka schłodzonego białego wina, albo może czerwonego dzisiaj? A przecież zupełnie nie dawno, dosłownie przed chwilą, był ktoś....ktoś kogo zapach jeszcze czuję, i czuję te ręce takie chciwie i takie kochane i te słowa...... słowa, które pachniały obietnicą – i żyli długo i szczęśliwie, a teraz? W duszy tak samo ciemno i do dupy jak na zewnątrz a w tle Bajor śpiewa- „wypij do dna Gorzkie wino samotnych. Wypij Ty i Ja Potrafimy z tym żyć.....” Nie wiem czy ja potrafię z tym żyć , ale fakt, wino chłodzi się w lodówce, przynajmniej ten facet nigdy nie zawodzi, mój „kryzysowy narzeczony”. Bajor dalej przekonuje, że można z tym żyć tzn. z samotnością i w dodatku bez nadziei, że coś się zmieni, a ja w końcu wtaczam się do podziemnego garażu mojego budynku, sunę powoli wąskim torem, do przeznaczonego mi miejsca parkingowego, gaszę silnik i wysiadam. Na klatce cicho, jakby nikt poza mną tu nie mieszkał, słychać tylko rytmiczne pukanie moich obcasów, jeszcze kilka schodków i w końcu jestem, ciepłe światło z halogenów oświetla korytarz połączony z pokojem dziennym, rzucam płaszczyk i moje ulubione kozaczki z lakierowanej czekoladowej skóry. Uwielbiam wysokie obcasy, są stworzone dla mnie , filigranowej, drobnej kobietki, nie muszę się martwić, że będę wyższa od swojego partnera, nie ....przy moim wzroście jest to raczej mało prawdopodobne, tym bardziej , że lubię wysokich i postawnych mężczyzn. A apropos mężczyzn, uwielbiam silnych, zdecydowanych facetów z głową do interesu, takich przy których czuję się kobietą słabą i delikatną, taką o którą trzeba zadbać.....Ale się rozmarzyłam......., własnie taki macho zeżarł moją duszę a resztę wypluł niczym pestkę po smakowitej i soczystej śliwce. Czuję bezgraniczną pustkę, żal i smutek. Natrętne pytanie- dlaczego? nieustannie zawodzi w mojej głowie, towarzyszy mi przy każdym ruchu, przy każdej czynności. Myśli o Nim zajęły całą przestrzeń w moim ciele. Myślę o nim kiedy kładę się spać, myślę kiedy wstaję i myję zęby, myślę kiedy parzę sobie kawę, kiedy się maluję , myślę nawet wtedy kiedy śpię a także wtedy gdy udaję, że rozmawiam z klientem w pracy. Mój mózg zna tylko jeden temat, roztrząsa te wszystkie kłamliwe słowa i gesty. Z upodobaniem godnym maniaka upajam się każdą przeszłą chwilą , która rani ciągle na nowo i głębiej. Myślę i nalewam kolejny kieliszeczek, piękny ciemno-czerwony kolor i zapach kusi by natychmiast poczuć smak i aromat na języku, mhmm niezłe to winko, wciskam się w kąt kremowej sofy, zapadam się w swoją prywatną rozpacz, teraz nikt mi nie przeszkadza, mogę wyć i rozdrapywać rany. Staczam się w czarną czeluść, jest tu ciemno, głucho i smutno, nie ma nawet małego światełka, nie widzę wyjścia i nie mam siły. Nie mam... Zaufałam mu, uwierzyłam , że mnie nie skrzywdzi, uwierzyłam , że jestem najważniejszym człowiekiem w jego życiu. Mówił pięknie i dużo Tak bardzo chciałam wierzyć w jego słowa, że przestałam zauważać czyny, który były zaprzeczeniem tego co mówił. Czy istnieje bardziej naiwna osoba na świecie niż JA? Jak rozsądna, samodzielna i generalnie mądra kobieta może aż tak się zatracić? Wypijam jeszcze jeden kieliszek cierpkiego trunku, jestem zmęczona, zmęczona dniem, i zmęczona moimi rozmyślaniami i ciągłym wyczekiwaniem na telefon od niego.............. nie zadzwonił. I nie zadzwoni, zanim to wszystko ostatecznie się skończyło, dzwonił coraz rzadziej i nie odpisywał na moje sms’y właściwie to już wtedy powinnam wiedzieć, że to już koniec, ale tak bardzo chciałam wierzyć, że powód jest inny, że to coś mniej banalnego niż......inna kobieta. Rozbieram się szybko rzucając rzeczy tak jak stoję, elegancki żakiet i spódnica lądują w nieładzie na podłodze. Wino i zmęczenie robią swoje, wsuwam się pod ciepłą puchową kołdrę i próbuję zasnąć. Modlę się jeszcze do mojego Anioła Stróża: Aniele Boży Stróżu mój, otocz mnie swoimi ciepłymi skrzydłam. Aniele Boży przynieś mi słodki i spokojny sen, zabierz te łzy na chwilę ode mnie, zabierz ten żal choć na parę godzin, i pozwól mi przespać całą noc do rana. Zanim poduszka zrobi się całkiem mokra od łez – sama nie wiem skąd aż tyle się ich bierze- zasypiam. Tę noc mój anioł mnie wysłuchał, budzi mnie dzwonek telefonu. Zauważam, że na dworzu już szaro i również to, że mój nastrój nie zmienił się ani o jotę, dalej niewidzialna ręka ściska mnie za gardło a tona kamieni ciąży w żołądku. Wiedziona jednak poczuciem obowiązku wobec mojego pracodawcy , wywlekam się z ciepłego łóżeczka i kieruję się do expresu do kawy, mechanicznie włączam telewizor, żeby czuć się trochę mniej samotna, następne 30minut mija mi na bezsensownym gapieniu się w choinkę i piciu kawy, oraz masochistycznym rozpamiętywaniu przeszłości. Jednego dnia mówił jak wiele dla Niego znaczę a następnego, dosłownie następnego zniknął, nie nie umarł, chyba nagle się zakochał....w innej kobiecie. Czy mieliście kiedyś ochotę zniknąć, nie istnieć, uciec? Próbuję zebrać się do pracy, stoję ubrana i umalowana przed lustrem w łazience i gapię się, gapię, gapię.....Nie, nie mam siły, wracam do sypialni i w ubraniu kładę się do łóżka, nigdzie nie idę.........Dzwoni telefon, jeden, dwa, trzy, cztery dzwonki i włącza się poczta. Nie mam siły dzisiaj z nikim rozmawiać, z nikim..... Nakrywam głowę kołdrą i kulę się w swoim cierpieniu, modlę się o ulgę, żeby trochę mniej bolało. W ogóle to co to za absurd, żeby tak bolało, ból duszy jest o niebo gorszy niż cierpienie fizyczne, bo nikt nie wymyślił na to leku przeciwbólowego. Telefon przestaje dzwonić a ja wpadam w milczący bezruch.
Zima 2009 Brr, ale zimno, wiatr wieje z jakąś oburzającą prędkością i szarpie samochodem jak szmacianą lalką, deszcz rozbryzguje się pod wycieraczkami a rozjechane kałuże zalewają mi przednią szybę. Ale co mi tam! Siedzę w końcu w cieplutkim wygodnym aucie, radio drze się na cały regulator a ja dodaję jeszcze swój wokal. Pod wpływem słów piosenki I will survive dodaję gazu by po chwili zwolnić, dotarło do mnie, że to nie jest środek lata i jazda z prędkością 150km/h nawet po autostradzie w taką pogodę, może skończyć się przedwczesnym zgonem. A przecież ja chcę ŻYĆ! Mam tyle energii i tyle pomysłów, i jestem szczęśliwa. Ból który trawił mnie jeszcze parę miesięcy temu, odpadał z każdym dniem jak pojedyncze łuski ze skóry gada. Owszem były trudne momenty, gdy tęsknota jak upiorny kochanek, pojawiała się znienacka zapraszając mnie do Dance Makabre. Ale przetrwałam i dziś czuję ulgę i lekkość, bo nie tęsknię, bo jestem wolna, bo jestem panią mojego serca, bo zaakceptowałam swoją samotność, bo jedyne chandry jakie mi się zdarzają są z przepracowania – i daj Boże niech się pojawiają. Teraz myślę, że wszystko co nas w życiu spotyka ma głębszy sens, to wydarzenie z ubiegłego roku było traumatyczne, ale dzięki niemu miałam motywację, aby zacząć pracę nad sobą. Jestem o niebo dojrzalsza i bardziej świadoma, i już nie pragnę być kochana za wszelką cenę. Wierzę, w bogactwo świata i to że spotkam kiedyś…… właściwą osobę, prawdziwą pokrewną mi duszę. Rozmyślając tak nad minionymi wydarzeniami, nie wiedzieć kiedy wjechałam na parking. Stuk, Puk obcasiki poinformowały moich sąsiadów że przybyłam, dwa obroty kluczem w zamku i jestem u siebie. Mój kotek wplątuje się miedzy moje łydki a ja o mało nie wybijam swoich pięknych, świeżo wyprostowanych (niedawno zdjęłam aparat ortodontyczny) ząbków, w ostatniej chwili łapię równowagę łapiąc się za klamkę od garderoby. Oj kotku, myślę sobie lekko poirytowana, rzucam klucze na tackę w szafie, obok wciskam torebkę zbyt dużą aby mogła się tam zmieścić i wieszam czarny płaszczyk, kot nie daje za wygraną domaga się jedzenia – żarłok jeden- więc najpierw daję jedzenie kotu a potem zrzucam kozaczki. Przede mną cudowny, spokojny wieczór. Na nikogo nie czekam, za niczym nie tęsknię, jestem wolna.
|
| Ostatnio zmieniany w Piątek, 05 Marzec 2010 09:57 |






